Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Taki mam zamiar. - odwróciłam się do diablicy - Z Lirael łączą mnie pewne niezałatwione sprawy. Zajmij się nią, a braciszka zostaw na deser. Jeśli wykonasz zadanie, dostaniesz w zamian spokój. Wieczny. - zaśmiałam się cicho. - Tymczasem Argono. - uniosłam rękę w geście pożegnania i zniknęłam łowczyni z oczu.
Przybrałam postać wiatru pachnącego łąką o poranku. Szukałam pewnego znajomego, który gdzieś się tu ukrywał. Chciałam przekonać go, by pomógł w pozbyciu się mojej dawnej rywalki. Westchnęłam. Niestety nawet jako diablica nadal spędzała sen z powiek Gabrielowi. Myślał o niej po tylu tysiącleciach... To nie potrwa długo, jeśli plan się powiedzie...
<Argona?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz